Clay „Jednoręki” Kidd
pirat, wolny strzelec, trzydzieści dwa lata, list gończy
Kidd jest
cieniem rysującym się na ścianach budynków, snującym się przez ulice
zaniedbanego, pochłoniętego przez kurz miasta, cieniem głodnym zemsty. Na kim? Wciąż
szuka odpowiedzi, stąpając bezszelestnie po zapadniach życia z dwiema
poszlakami wyrytymi w pamięci — charakterystyczną blizną i tatuażem.
Ni człowiek, ni widmo, pirat, kameleon. Raz
bezbarwny, monochromiczny, podążający zasadami chłodnej logiki. Za drugim razem
beztroski, patrzący na świat przez różowe okulary. Za trzecim impulsywny, chaotyczny,
pozbawiony skrupułów. Zaś za czwartym na wpół wymarły, nieobecny, wodzący
zamglonym spojrzeniem w kierunku odległego nieba. I przysłowie do trzech razy
sztuka diabli wzięli. Jednego będąc pewnym, żyjąc z dnia na dzień na piedestale
postawił wolność, czyniąc ją najwartościowszą monetą w swym
jestestwie.
Widziany zawsze w tej samej, czarnej,
wyblakłej przez słońce pelerynie zarzuconej na ramiona, w tej samej białej,
wymiętoszonej, rozpiętej do połowy koszuli, w tych samych luźnych spodniach w
kwiatowe wzory i w tych samych wysłużonych, wiekowych sandałach. Ta sama gruba,
atramentowa szarfa owiązana wokół bioder i ten sam dystans do życia.
Ponad metr osiemdziesiąt marnej woli do rumy.
Czarne, zmierzwione, sięgające z kark włosy skryte zazwyczaj za rondem pirackiego kapelusza i
potrójna blizna przechodząca przez prawą powiekę. Trzydniowy zarost i brak lewej ręki, dowód,
że w życiu nie wszystko idzie po człowieczej myśli. Opalona skóra, dobrze zarysowane kości
policzkowe, a na przedramieniu tatuaż nieznanego pochodzenia. Dwie szable
przy prawym boku, ciemne oczy i czarna bandana przywiązana do nadgarstka. Trzydzieści
dwa lata na karku i uśmiech nieschodzący z spierzchniętych warg.
Wyznając zasadę „tam dom twój gdzie kapelusz
twój”, nuci pod nosem starą jak świat piracką przyśpiewkę, tułając się po
zakątkach życia jak wrak opustoszałego statku, raz poszukują, raz będąc
poszukiwanym.
_____________________
Tyle razy przymierzałam się do tego bloga i
wreszcie się przełamałam. Mam nadzieję, że za brak wizerunku nikt się nie
obrazi, a jeśli tak — z góry przepraszam ;)
Zachęcam do wątków, powiązań i wszystkiego co
dusza zapragnie. ;)