Davy Jones Theme
Rosa Williams
Pojawiła się nagle. Kiedy
pierwsze promienie oświetliły okolice Portu Royal, pewna kobieta zauważyła
zupełnie nagie dziewczę wyrzucone na brzeg. Zdjęta litością i współczuciem,
okryła ją czym tylko mogła i zawołała męża, by ten pomógł jej zanieść ją do
domu. Nie oczekiwali niczego w zamian. Może za wyjątkiem wdzięczności
dziewczyny.
Lecz nawet na nią nie mogli
liczyć. Gdy Rosa otworzyła oczy, była przerażona. Szarpała się i krzyczała, aby
ją wypuścić. Nawet zaatakowała bezbronną kobietę, przez co została ogłuszona.
Stawiała opór dopóki starczyło jej sił. Potem już tylko leżała, czując
przeraźliwy głód. Była za słaba, by rzucić się na kogokolwiek. W dodatku nie
mogła nawet podnieść się z łóżka. Każdy krok był tak bolesny niczym spacer po
tłuczonym szkle.
W końcu, nie chcąc umrzeć z
głodu, zaczęła jeść to, co przynosili jej ludzie. Nie mogła przyzwyczaić się do
tak dziwnego i mało krwistego smaku. Nie dawało jej to tak wiele sił, jak
ludzkie mięso, lecz była w stanie normalnie funkcjonować. Po pewnym czasie
zapomniała o tym, co kiedyś jadła. Zaczynała też rozumieć prawa i wartości
panujące na lądzie. Człowiek nie stanowił dla niej zagrożenia. Był dobry i opiekuńczy.
Potrafił nieść pomoc. Pomoc dzięki której Rosa nauczyła się chodzić.
Wypuszczono ją po raz pierwszy z
górnych pięter karczmy w kwietniu. Miała obserwować zachowanie ludzi i starać
się wmieszać w tłum. Plan poniósł klęskę, gdy tylko noga dziewczęcia stanęła na
deskach karczmy.
Jasna skóra niczym u
arystokratki, nawet nie muśnięta promieniami słońca. Duże, błękitne oczy
ozdobione długimi rzęsami. Blond włosy sięgające za jej łopatki. Drobne usta
podkreślone wtedy czerwienią. Błękitna, prosta suknia zakrywająca wszystkie
uroki jej ciała. I lekki uśmiech. To wszystko wystarczyło, aby zdobyć uwagę
piratów. To był ostatni dzień, w którym Czarna Kotwica była niemal pusta. Potem
zdobyła ogromną sławę dzięki dziewczynie znikąd, pięknej jak syrena.
Nieludzki wdzięk, niespotykany
urok i piękny uśmiech stały się ułaskawieniem w oczach gości. Nawet jeśli kogoś
niechcący uraziła, uchodziło jej to płazem. Od pewnego czasu można ją zauważyć
za ladą lub wśród gości, roznoszącą zamówienia. Postanowiła pomagać swoim
opiekunom i tak odpłacić im się za okazaną pomoc. Mimo wszystko uwielbia
przebywać wśród ludzi i słuchać wymyślnych historyjek o nieustraszonych
piratach.
Rosa jest naiwna i dziecięca, a w
dodatku wygląda jak niewiniątko. Całkowicie nie pasuje do Portu Royal i może
dlatego jest taka rozchwytywana między piratami. Zdaje się nie podejrzewać
najgorszych zamiarów, a mimo wszystko jeszcze nikomu nie udało się zrobić jej
krzywdy. W karczmie zawsze czuwa nad nią przybrany ojciec. Nie ocenia nikogo po
plotkach czy samym wyglądzie, a listów gończych zdaje się nie w ogóle dostrzegać. Twierdzi, że w każdym, nawet
najgorszym człowieku, kryje się jakaś iskierka dobra, którą trzeba jedynie
odkryć.
Mimo swojej dobroci, bywają
sytuacje, w których potrafi pokazać, że ma kolce. Nie jest sztuką wyprowadzić
ją z równowagi – jest w jej przypadku dokładnie tak samo jak i z innymi ludźmi.
Lecz trzeba doprowadzić ją do szału, aby zaczęła przeklinać. Na lądzie nie
użyła jeszcze swoich kłów ani razu, ale jest gotowa to zrobić w obronie
własnej. Mimo że boi się, że przez to wrócą jej dawne syrenie instynkty.
Rosa wie, że nie może już na
stałe wrócić do morza, do swoich sióstr. Jest bardziej człowiekiem niż potworem
z Zatoki. Nie potrafiłaby już zabić kogoś tylko po to, aby zaspokoić swój głód.
Dlatego w obawie, że może usłyszeć, iż okryła hańbą je wszystkie, pozostaje na
lądzie.
Zdjęcia są przypadkowe. Witam i zapraszam do wątków.
Proszę pamiętać, iż Rosa nie ma wypisane na czole 'jestem syreną'. Nikt nie może wiedzieć o jej prawdziwym ja bez zgody autorki.
Zdjęcia są przypadkowe. Witam i zapraszam do wątków.
Proszę pamiętać, iż Rosa nie ma wypisane na czole 'jestem syreną'. Nikt nie może wiedzieć o jej prawdziwym ja bez zgody autorki.






