Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosa Williams. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosa Williams. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 czerwca 2014

There was the time when men were kind...

Davy Jones Theme


Rosa Williams

Pojawiła się nagle. Kiedy pierwsze promienie oświetliły okolice Portu Royal, pewna kobieta zauważyła zupełnie nagie dziewczę wyrzucone na brzeg. Zdjęta litością i współczuciem, okryła ją czym tylko mogła i zawołała męża, by ten pomógł jej zanieść ją do domu. Nie oczekiwali niczego w zamian. Może za wyjątkiem wdzięczności dziewczyny.
Lecz nawet na nią nie mogli liczyć. Gdy Rosa otworzyła oczy, była przerażona. Szarpała się i krzyczała, aby ją wypuścić. Nawet zaatakowała bezbronną kobietę, przez co została ogłuszona. Stawiała opór dopóki starczyło jej sił. Potem już tylko leżała, czując przeraźliwy głód. Była za słaba, by rzucić się na kogokolwiek. W dodatku nie mogła nawet podnieść się z łóżka. Każdy krok był tak bolesny niczym spacer po tłuczonym szkle.
W końcu, nie chcąc umrzeć z głodu, zaczęła jeść to, co przynosili jej ludzie. Nie mogła przyzwyczaić się do tak dziwnego i mało krwistego smaku. Nie dawało jej to tak wiele sił, jak ludzkie mięso, lecz była w stanie normalnie funkcjonować. Po pewnym czasie zapomniała o tym, co kiedyś jadła. Zaczynała też rozumieć prawa i wartości panujące na lądzie. Człowiek nie stanowił dla niej zagrożenia. Był dobry i opiekuńczy. Potrafił nieść pomoc. Pomoc dzięki której Rosa nauczyła się chodzić.
Wypuszczono ją po raz pierwszy z górnych pięter karczmy w kwietniu. Miała obserwować zachowanie ludzi i starać się wmieszać w tłum. Plan poniósł klęskę, gdy tylko noga dziewczęcia stanęła na deskach karczmy.
Jasna skóra niczym u arystokratki, nawet nie muśnięta promieniami słońca. Duże, błękitne oczy ozdobione długimi rzęsami. Blond włosy sięgające za jej łopatki. Drobne usta podkreślone wtedy czerwienią. Błękitna, prosta suknia zakrywająca wszystkie uroki jej ciała. I lekki uśmiech. To wszystko wystarczyło, aby zdobyć uwagę piratów. To był ostatni dzień, w którym Czarna Kotwica była niemal pusta. Potem zdobyła ogromną sławę dzięki dziewczynie znikąd, pięknej jak syrena.
Nieludzki wdzięk, niespotykany urok i piękny uśmiech stały się ułaskawieniem w oczach gości. Nawet jeśli kogoś niechcący uraziła, uchodziło jej to płazem. Od pewnego czasu można ją zauważyć za ladą lub wśród gości, roznoszącą zamówienia. Postanowiła pomagać swoim opiekunom i tak odpłacić im się za okazaną pomoc. Mimo wszystko uwielbia przebywać wśród ludzi i słuchać wymyślnych historyjek o nieustraszonych piratach.
Rosa jest naiwna i dziecięca, a w dodatku wygląda jak niewiniątko. Całkowicie nie pasuje do Portu Royal i może dlatego jest taka rozchwytywana między piratami. Zdaje się nie podejrzewać najgorszych zamiarów, a mimo wszystko jeszcze nikomu nie udało się zrobić jej krzywdy. W karczmie zawsze czuwa nad nią przybrany ojciec. Nie ocenia nikogo po plotkach czy samym wyglądzie, a listów gończych zdaje się nie w ogóle dostrzegać. Twierdzi, że w każdym, nawet najgorszym człowieku, kryje się jakaś iskierka dobra, którą trzeba jedynie odkryć.
Mimo swojej dobroci, bywają sytuacje, w których potrafi pokazać, że ma kolce. Nie jest sztuką wyprowadzić ją z równowagi – jest w jej przypadku dokładnie tak samo jak i z innymi ludźmi. Lecz trzeba doprowadzić ją do szału, aby zaczęła przeklinać. Na lądzie nie użyła jeszcze swoich kłów ani razu, ale jest gotowa to zrobić w obronie własnej. Mimo że boi się, że przez to wrócą jej dawne syrenie instynkty.
Rosa wie, że nie może już na stałe wrócić do morza, do swoich sióstr. Jest bardziej człowiekiem niż potworem z Zatoki. Nie potrafiłaby już zabić kogoś tylko po to, aby zaspokoić swój głód. Dlatego w obawie, że może usłyszeć, iż okryła hańbą je wszystkie, pozostaje na lądzie.

Zdjęcia są przypadkowe. Witam i zapraszam do wątków. 
Proszę pamiętać, iż Rosa nie ma wypisane na czole 'jestem syreną'. Nikt nie może wiedzieć o jej prawdziwym ja bez zgody autorki. 


Pokaż dodatkowe informacje

niedziela, 1 czerwca 2014

List gończy

Historia

Srebro najczulszych słów. Milczenia złoto. Nadziei wielki szmaragd ciężką forsę wart. Korale tęsknoty. Perły łez.
Panowie, oto ma stawka rzucona dziś na jedną, jedyną z kart.

N
ie liczyły się dni. Był tylko ocean i jego tajemnice. Nie liczyły się lata. Nie liczyła się śmierć. Ważne, aby przeżyć. W stadzie czy nie – nieważne. Każda musiała dbać o siebie, wśród morskich głębin nie ma miejsca na uczucia. Ale zdarzają się wyjątki…
Żyły raz dwie syreny, niemal identyczne. Rosa i Alga były dla siebie jak siostry. Spędzały razem czas, polowały, śpiewały, bawiły się wśród sztormów. Gdzie jedna, tam i druga. Nie dało się spotkać ich osobno. Zawsze wypływały razem, dzięki czemu mogły przyczaić się na groźniejszych przeciwników i zachwycić ich swoim wdziękiem. Były nierozłączne. Do czasu.
Rosa wiedziała, że to niebezpieczne. Nie mogły sobie pozwolić na polowanie aż tutaj. Alga wspięła się na skałę, aby rzucić okiem na okolicę. Zauważyła ogromny statek. Rosa została w wodzie; bała się. Alga zaczęła śpiewać. Statek nadpłynął, spuścił szalupę. Lecz były tam osoby inteligentniejsze. Gdy tylko Rosa oddaliła się na moment, Alga została schwytana i zabrana. Słysząc krzyk i syczenie syreny, natychmiast udała się z powrotem. Na próżno. Ogromny statek już odpływał. W akcie rozpaczy, rzuciła się w pogoń za nim, nie mając żadnego planu, jak zdejmie z pokładu swoją ukochaną Algę. I faktycznie – nie zdążyła tego zrobić. Sztorm, który tak kochała, stanął przeciw niej. W dodatku rozpętała się bitwa morska. Blaski, huki i nagły ból. Straciła przytomność. Było już za późno.
Obudziła się w przyjaznym pokoiku. Była na lądzie – a zamiast swojego pięknego ogona miała dwie bezużyteczne nogi. Była człowiekiem, tak jak kobieta, która przyszła sprawdzić stan dziewczęcia. Wtedy jeszcze nie widziała. Jednak gdy błysnęły jej kły – wszystko było jasne. Rosły mężczyzna złapał za gardło potwora i przytwierdził do łóżka. Nie szczypał się, nie był delikatny. Poczekał, aż syrena straci siły i zacznie się dusić z powodu braku tlenu. Wtedy ją zostawił i zabrał żonę z pokoju.
Kolejne dni były dla niej męczarnią. Gdy tylko próbowała wstać, upadała natychmiast na ziemię. Każdy postawiony krok bolał jak spacer po tłuczonym szkle. Dlatego pozostawała w łóżku. Sama, bez jedzenia, niemal naga pod pościelą. Po dłuższym czasie już nie atakowała. Po prostu patrzyła i nie odzywała się. Nie miała sił. Kobieta nadal przychodziła i przynosiła wodę oraz jedzenie, które zaczynało smakować. Powoli wracała do formy, lecz nie była już wrogo nastawiona.
Kolejne dni spędziła na nauce chodzenia. Zajęło jej to czasu, lecz w końcu mięśnie zaczęły odpowiednio pracować. Wtedy zaczęła nosić kolorowe sukienki. Całe dnie spędzała w swoim pokoju, słuchając opowieści Margaret na temat toczonego życia na dole.
Dzień, w którym po raz pierwszy zeszła na ląd, był wyjątkowy. Pamiętała – karczma była wtedy niemal pusta. Wzrok każdego mężczyzny zwrócił się wtedy w jej stronę. Każdy chciał ją dotknąć, porozmawiać, przygarnąć. Odpowiadała wtedy szerokim uśmiechem. Dla każdego znalazła czas. Następnego dnia Czarna Kotwica była już pełna ludzi.
Relacja dwóch syren nie była wcale tak mocna, na jaką wyglądała. Rosa poświęciła się życiu na lądzie, które przypadło jej bardziej do gustu. Czasami jednak wraca do morza. Czasami rozmyśla, gdzie może być teraz Alga. Czy została sprzedana? Czy nadal jest jednak atrakcją na jakimś statku? Czasami tęskni. Czasami wspomina.

Powiązania


Margaret Williams – gospodyni w karczmie „Czarna Kotwica”. Kobieta, która znalazła nagą Rosę wyrzuconą na brzeg. Jej dobre serce kazało ją okryć i nakarmić, ale nie wiedziała, że przygarnęła potwora, który będzie chciał ją zabić. Na jej szczęście wtedy syrena nie mogła jeszcze chodzić, a do czasu, gdy się nauczyła, osłabła i złamała się. Margaret, która nie doczekała  się nigdy własnego potomka, przygarnęła Rosę i chociaż nigdy nie nazwała jej córką, wychowuje ją tak, jakby nią była. Rosa woła na nią pieszczotliwie maman. Kobiety łączy silna więź. Rosa nigdy nie powiedziała jej o swojej prawdziwej naturze, jednak jest pewna, że Margaret wie, kogo trzyma pod własnym dachem.
Jones Williams – gospodarz w karczmie „Czarna Kotwica”. Człowiek, który, gdy tylko domyślił się, kim Rosa jest naprawdę, był za wydaniem jej. Nie pozwoliła na to jednak jego żona, więc nie dotykał się do syreny i zawsze stał na uboczu. Jednak gdy tylko ujrzał kochające oczy dziewczęcia, kolana się przed nim ugięły. Żałuje tego, że na początku chciał się jej pozbyć i teraz chowa jak własną córkę. Stara się uchronić ją od pełnych pożądania łap piratów. Rosa woła na niego pieszczotliwie papa. Mężczyzna nie chce, aby rozmawiała z nieznajomymi, ale nie potrafi jej też od tego odciągnąć.

Tamara Cresta
To, co jest między nimi, to coś niespotykanego w morskich głębinach. Syreny są indywidualne, a jedynie polują razem. A między Tamarą a Rosą powstało coś na wzór przyjaźni. Rosa przyczepiła się do tej blond syrenki jak rzep do psiego ogona, aż w końcu chyba lepiej dla samej Cresty było, aby ją polubiła. Ale zostały rozdzielone – przez marynarzy. Rosa, która próbowała ją odzyskać, nieszczęśliwym trafem została wyrzucona na ląd i żyje wśród ludzi.
Status: Nie wiem, gdzie jesteś i wątpię, że szybko się tego dowiem.

Morgan Kerr
Gdyby nie nadgorliwość jednego z załogantów, pewnie nadal by nie wiedziała, kim jest ten słynny „zdobywca Karaibów” z opowieści piratów z karczmy. I, jeśli ma być szczera, chyba wolała tego nie wiedzieć. Jak zawsze starała się wszystkich tolerować i nie kierować się stereotypami oraz plotkami, tak teraz przekonała się, że wszystko, co mówiono na jego temat, było prawdą. Nigdy nie będzie potrafiła zapomnieć okrucieństwa przejawionego względem niewinnej niewolnicy.
Status: Podobałeś mi się. Przez chwilę. Teraz mam nadzieję Cię nie zobaczyć.

Sherlock Smith
Cała ich znajomość to jeden wielki przypadek, pomyłka. A jednak gdyby nie to, oboje straciliby z grona znajomych ogromnie wartościowe osoby. Rosa rozumie, Sherlock nie pyta. Już przy pierwszym spotkaniu stali się sobie bliscy. Lecz mimo tak ogromnego pozytywnego uczucia, którym go obdarzyła, nie jest w stanie powiedzieć mu prawdy. Boi się, że przez to może go stracić.
Status: Gdzie byłeś przez cały ten czas, książę? Nie wiem, czym jest to, co nas łączy, ale nie chcę tego przerywać.