Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sherlock Smith. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sherlock Smith. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2014

I'm not a hero, I'm a high- functioning sociopath.


Sherlock Smith
znany również jako
Dragon
Egoista, dupek, świnia/ Londyn porzuconym domem/ socjopata w najgorszym tego słowa znaczeniu/ przeklęty filozof od siedmiu boleści/ wariat i lizus/ romantyk, marzyciel i tkliwy mężczyzna/ niebanalna ideologia życia/ ledwie szczur okrętowy na Latającym Smoku/

Miał być jedną z tych ułożonych królewskich małpek, które skaczą wokół władcy ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Tylko coś poszło nie tak.

Szczęście nie opuszczało go od dziecka. Dobrzy, kochający rodzice, którzy załatwili mu prace w pałacu. Potem przyjemna wspinaczka po szczeblach tamtejszej hierarchii. Niezapomniane prace, które dostarczyły mu tyle radości i uformowały jego osobowość. Młoda służąca, która stała się kobietą jego życia. Chłopak stajenny, który szybko zasłużył na miano jego najlepszego przyjaciela. Został bliskim doradcą króla. Odpowiedzialna i dobrze płatna posada. I wtedy właśnie los postanowił się od niego odwrócić. Wszystko przez zakichanego szpiega, który postanowił wydać królewskie sekrety i wrobić w nie przypadkowo napotkaną kobietę. Wcisnął jej papiery, których posiadanie było stanowczo zakazane. Na nieszczęście Smitha kobieta ta była jego ukochaną, a on przez honor zabrał od niej dokumenty. Głupi patriotyzm kazał mu oddać dowody królowi. Niestety ten zinterpretował to zgoła inaczej. Sherlock wrócił do spalonego domu. Zastał martwych rodziców, a w okolicy opowiadało się o zwłokach jego zgwałconej narzeczonej pływających w rzece. Jego przyjaciel także przepadł na dobre. 

Teraz jest całkowitym przeciwnikiem angielskiego króla, a na tego dowód zaciągnął się w jednym z najbardziej plugawych portów świata. 

Z początku nie było mu łatwo. Opuścić Londyn.... dom... Jednak bolesne wspomnienia i listy gończe z jego podobizną uniemożliwiały pozostanie na miejscu. Wtedy jeszcze plugawcy mu nie ufali. Kojarzyli go jako towarzysza króla. Musiało upłynąć sporo wody, by w końcu zyskał należną mu opinię potwora. Jego inteligencja i brak empatii stały się największymi zaletami. Teraz po prostu wykorzystywał je w podlejszy sposób. Oczywiście nie potrafił zmienić się całkowicie i nigdy do końca nie za klimatyzował się na okręcie. Jego milczenie i wyniosłość spowodowane wysokim poziomem IQ odstręczały parobków Belzebuba, jak ich nazywano w miastach. Teraz stał się odmieńcem, który w jak największym stopniu stara się odizolować od ludzi. Zmienił kapitana i na szacunek musi pracować od nowa. 

List gończy

Powiązania

Pamiętnik

piątek, 14 czerwca 2013

Powiązania

Tiana Collins
Znajomość jak z bajki. Oboje byli tak różni i dzięki temu tak bardzo się kochali. Nie można im było odmówić romantyzmu i pomysłowości. Oddani sobie nawzajem jak wierne psy. Jedno zginęłoby za drugie, gdyby tylko musiało. Ich uczucie nie znało granic. I choć kłócili się bardzo często, przeprosiny były tego warte. Jednak plany małżeństwa zostały zrujnowane przez zabójstwo kobiety. Po mieście krążyły plotki o tym jak ją zgwałcono, zarżnięto, a truchło wyrzucono. 
Status: Tęsknię. Co wieczór mówię gwiazdom jak bardzo Cię kocham. Moje serce jest w strzępach od kiedy odeszłaś. Wybacz mi najdroższa.

Rosa Williams 
Pierwsze spotkanie z nią wydaje się teraz snem. To był czysty przypadek, można by rzec zrządzenie losu. Jednakże ile ten przypadek wniósł do jego życia. Sherlock pierwszy raz od lat poczuł się tak dobrze, a to tylko i wyłącznie dzięki jej towarzystwu. Zrzucił ciężar z serca, pozwolił sobie na bliskość, choć nigdy wcześniej by się na to nie odważył.
Status: Dziękuje ślicznotko, że w tym potworze zwanym człowiekiem dostrzegłaś mnie. Już nigdy nie będę w stanie rzec, że jesteś mi obojętna. A wiem, że nigdy to mocne słowo.


List gończy


czwartek, 13 czerwca 2013

Why can't people just think?



Zaczęło się od tysiąca godzin spędzonych nad książkami i mozolną nauką. Jednak on nie odczuwał tego w sposób bolesny. Dla Sherlocka było to przyjemnością. Dokształcanie się, poszerzanie swoich horyzontów. Biblia była jedną z ciekawszych lektur. Starał się być wzorowym przykładem wierzącego człowieka. Ze złotym krzyżykiem na szyi i podręczną biblią przy piersi wędrował pomiędzy innymi ludźmi "na poziomie". Książka stała się dla niego najbliższym przyjacielem, jednakże ludzie nie byli mniej intrygujący.



W pałacu zaczynał od stajni. Potem kolejno zmieniał się jego ubiór i pozycja. Dostawał coraz poważniejsze zadania, które spełniał bez mrugnięcia okiem. Nawet, gdy chodziło o zabójstwo wskazanego człowieka. Wykazywał się wtedy silną psychiką i wypełniał bezlitosne rozkazy. Choć jego dłoń wędrowała do krzyżyka zawieszonego na złotym łańcuszku, to druga wymierzała kare śmierci. Nie mógł jednakże narzekać - zdobył przyjaciela, poznał najpiękniejsza kobietę na świecie. Zatracił się w niej po uszy, a ona odwzajemniła ta fascynację. Nie minęło wiele czasu, a już byli szczęśliwie zaręczoną parą.

Jednak na jego drodze stanął niewinnie wyglądający plik papieru. To niewiarygodne jak parę kartek może zniszczyć życie. Tym bardziej, gdy jakiś idiota postanowi zdradzić państwo, a potem wrobić twoją ukochaną. Może jeszcze by się jakoś ułożyło, gdyby nie ten piekielny patriotyzm. To głębokie poczucie, że powinien postąpić dobrze i złoty krzyżyk, który ciążył w innym wypadku. Na koniec doszły konsekwencje. Pożar domu jeszcze by jakoś przeżył, gdyby nie widok spalonych na wiór rodziców. Ktoś opowiedział mu okropną historię o młodej kobiecie, co była jego narzeczoną. Dokładnie ze szczegółami opisano mu jej zgwałcenie i zabójstwo. Chłopca stajennego też nie znalazł. Wtedy to właśnie wyparł się swojego Boga i pozwolił sobie na chwilę płaczu.



Decyzja o zaciągnięciu się na piracki statek nie była łatwa. Ale skoro już wywieszają za nim listy gończe, a jego Bóg nie istnieje, to nie ma nic do stracenia. Ze swoim charakterem łatwo zdobył opinię potwora wśród cywilów, a porządnego pirata na statku. Może uważali, że się podlizuje, że jest dziwny i inny, ale darzyli go szacunkiem. Nigdy nie zapomniał o krzywdach wyrządzonych mu przez Anglię i tym chętniej brał udział w abordażach angielskich statków. Szabla i krew nie ciążyły już od tond na jego sumieniu tak, jak za czasów "sprawiedliwego i uczciwego" Smitha.