Sherlock
Smith
znany również jako
Dragon
Egoista, dupek, świnia/ Londyn porzuconym domem/ socjopata w najgorszym tego słowa znaczeniu/ przeklęty filozof od siedmiu boleści/ wariat i lizus/ romantyk, marzyciel i tkliwy mężczyzna/ niebanalna ideologia życia/ ledwie szczur okrętowy na Latającym Smoku/
Miał być jedną z tych ułożonych królewskich małpek, które skaczą wokół władcy ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Tylko coś poszło nie tak.
Szczęście nie opuszczało go od dziecka. Dobrzy, kochający rodzice, którzy załatwili mu prace w pałacu. Potem przyjemna wspinaczka po szczeblach tamtejszej hierarchii. Niezapomniane prace, które dostarczyły mu tyle radości i uformowały jego osobowość. Młoda służąca, która stała się kobietą jego życia. Chłopak stajenny, który szybko zasłużył na miano jego najlepszego przyjaciela. Został bliskim doradcą króla. Odpowiedzialna i dobrze płatna posada. I wtedy właśnie los postanowił się od niego odwrócić. Wszystko przez zakichanego szpiega, który postanowił wydać królewskie sekrety i wrobić w nie przypadkowo napotkaną kobietę. Wcisnął jej papiery, których posiadanie było stanowczo zakazane. Na nieszczęście Smitha kobieta ta była jego ukochaną, a on przez honor zabrał od niej dokumenty. Głupi patriotyzm kazał mu oddać dowody królowi. Niestety ten zinterpretował to zgoła inaczej. Sherlock wrócił do spalonego domu. Zastał martwych rodziców, a w okolicy opowiadało się o zwłokach jego zgwałconej narzeczonej pływających w rzece. Jego przyjaciel także przepadł na dobre.
Teraz jest całkowitym przeciwnikiem angielskiego króla, a na tego dowód zaciągnął się w jednym z najbardziej plugawych portów świata.
Z początku nie było mu łatwo. Opuścić Londyn.... dom... Jednak bolesne wspomnienia i listy gończe z jego podobizną uniemożliwiały pozostanie na miejscu. Wtedy jeszcze plugawcy mu nie ufali. Kojarzyli go jako towarzysza króla. Musiało upłynąć sporo wody, by w końcu zyskał należną mu opinię potwora. Jego inteligencja i brak empatii stały się największymi zaletami. Teraz po prostu wykorzystywał je w podlejszy sposób. Oczywiście nie potrafił zmienić się całkowicie i nigdy do końca nie za klimatyzował się na okręcie. Jego milczenie i wyniosłość spowodowane wysokim poziomem IQ odstręczały parobków Belzebuba, jak ich nazywano w miastach. Teraz stał się odmieńcem, który w jak największym stopniu stara się odizolować od ludzi. Zmienił kapitana i na szacunek musi pracować od nowa.








